Jej Subiektywność blog

Nauczyciele, których każdy spotkał

Spędziłeś w szkole kilkanaście lat. Spotkałeś tam wiele osób, których nie pamiętasz. Ale wiele z nich zapamiętasz na zawsze- przyjaciół, sympatie, a także nauczycieli. Jako że od kilku tygodni mam urwanie dupy z zaliczaniem semestru, bieganiem za wykładowcami, wchodzeniem im w tyłek, żeby tylko dostać wpis- naszły mnie przemyślenia nt. osób uczących, tj. nauczycieli tudzież wykładowców uczelni wyższych. Stworzyłam klasyfikację nauczycieli, poczytajcie, pewnie każdemu jakiś nauczyciel się przypomni.

Na etapie wstępnym (tuż po studiach) wyróżniamy dwa rodzaje nauczycieli:

Nauczyciel pięciu bzów– bez pomysłu, bez charyzmy, bez polotu, bez zasad, bez pewności. To taki, któremu wydaje się, że jeśli będzie starał się być fajny, niewymagający i „równy” to uczniowie będą go lubić i szanować. Daje sobie wleźć na głowę, potem jeszcze na niej poskakać i nasikać. Tak naprawdę nikt go nie lubi, bo jest nijaki. Takie kariery zazwyczaj kończą się w ciągu kilku lat.

Typ drugi, lepiej rokujący to nauczyciel młody tyran– dużo wymaga, jest stanowczy, chce pokazać uczniom, że z nim to nie ma przelewek i trzeba się uczyć. On też się jeszcze niedawno uczył i jakoś go nie ubyło, a uczniowie niech cierpią tak jak on. Mimo jego zapędów, niewiele osób traktuje go poważnie mając świadomość, że „mam znajomych starszych od niego, co on sobie wyobraża”. Wyobraża sobie dużo, po jakimś czasie z młodego tyrana nauczyciel przekształca się w jeden z następujących typów:

Nauczyciel- kumpel. Jest miły, zabawny, jest spoko. Niewiele wymaga, ale można sobie z nim fajnie pogadać. Czasem słucha dobrej muzyki, lubi dobry film albo zna się na fotografii. Potrafi godzinami mówić na każdy temat niezwiązany z programem nauczania. Wszyscy go lubią i chętnie poszliby z nim na piwo. Dopóki uczy przedmiotu, który nie jest do niczego potrzebny. Jeśli to polonista lub matematyk- sympatia do niego nieco spada, kiedy okazuje się, że żeby jakkolwiek zdać maturę trzeba chyba pójść na korepetycje.

Nauczyciel egocentryk– ma wiedzę, zazwyczaj wieloletni staż pracy, ale żadnych umiejętności przekazywania informacji. Jest dziwny, nikt go nie rozumie, nie potrafi jasno wyrażać myśli, ale oczekuje od uczniów cudów. Ustala własne zasady, regulamin szkoły, prawa ucznia to dokumenty zupełnie mu obce. Budzi strach. Po jego lekcjach nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać. Gdyby Minister Edukacji zobaczył jego lekcję to z pewnością podałby się do dymisji. Z reguły to nauczyciel nietykalny.

Nauczyciel silnej osobowości– ma ogromną wiedzę, potrafi ją przekazać. Na jego lekcje wszyscy się przygotowują, bo wymaga jak nikt inny. Prowadzi najczęściej trudne przedmioty, oczekuje od swoich uczniów bardzo wiele, nie tracąc przy tym ludzkiej twarzy. Jest tak fajny, że uczniom jest wstyd, że się nie przygotowali. Ten typ zazwyczaj wnosi w nasze życie najwięcej, często kształtuje naszą przyszłość, wspomina się go z łezką w oku i tylko pozytywnie.

Nauczyciel- widmo– niby jest, ale po kilku miesiącach od zakończenia lekcji już się go nie pamięta. Tak jak rzeczy, których uczył. Po roku zapomina się nazwisko, po dwóch latach twarz. Zupełnie bez wyrazu. To chyba najgorszy typ.

Co byście do tego dodali?

Reklamy

9 comments on “Nauczyciele, których każdy spotkał

  1. Kamson.pl
    31/01/2014

    Ojjj to prawda 🙂 Jednak wbrew pozorom najbardziej lubiłem tego o silnej osobowości 🙂

    • jejsubiektywnosc
      31/01/2014

      Wiadomo, każdy prędzej czy później dochodzi do takiego wniosku 🙂

  2. anna
    31/01/2014

    Jedno mnie zastanowiło. Dlaczego pozytywny typ w zasadzie jest tylko jeden, a tych beznadziejnych i nijakich aż tyle? Aż tak źle z naszą oświatą?
    Co prawda zgadzam się (niestety) i uważam, że winna jest po części karta nauczyciela, której tak się broni, Nauczyciel dostaje pracę i jeżeli nie będzie molestował, i bił, (i nie będzie redukcji etatów) to może pierdzieć w stołek i pracować do emerytury. W zasadzie nie ma żadnej konkurencji. Kiedyś żaliła mi się pewna dyrektorka, że miała dwie nijakie polonistki, bez charakteru, zapału itp. Chciałaby je zwolnić i na przykład „podkupić” z innej szkoły świetnego nauczyciela albo zatrudnić takiego, który z jakichś powodów jest bez pracy (bo na przykład przeprowadził się itp.), ale nie może, bo nie może tamtych zwolnić. I koło się zamyka. Można sobie spokojnie pierdzieć w stołek, odwalać swoje i dotrwać do emerytury. A rodzice, jak im zależy, poślą na korki.

    • jejsubiektywnosc
      31/01/2014

      Niestety, po kilkunastu latach spędzonych w różnych szkołach mam właśnie takie zdanie. Nauczycieli, którzy są na właściwym miejscu i wykonują swój zawód z pasją jest naprawdę niewielu. Zresztą wiem, jak jest, zahaczyłam o dwa kierunki studiów związane z nauczaniem- osoby, które chcą uczyć, lubią to, można policzyć na palcach jednej ręki, reszta jest tam bez powodu, licząc na posadkę w szkołach, gdzie mają znajomości. Potem męczą się sami całe życie, męcząc przy okazji uczniów i zniechęcając ich do nauki.

  3. wenus-lifestyle
    31/01/2014

    W moim krótkim życiu 😉 spotkałam kilku naprawdę świetnych nauczycieli, którzy b dobrze uczyli, byli konsekwentni i można było się ich poradzić w zwykłych codziennych sprawach, ale niektórzy nauczyciele to niestety porażka. Ja bym wymieniła jeszcze jeden typ nauczyciela – plotkarz, serio kiedyś słyszałam (już nie byłam uczennicą tej szkoły) jak dwóch nauczycieli nieźle oplotkowało rodziców/uczniów… ;/ I jak tu im zaufać?

  4. ulabrzydula
    31/01/2014

    Z każdym z tych typów spotkałam się podczas swojej edukacji. Aczkolwiek nigdy nauczyciel-kumpel to nie był moim ulubionym. Nie lubię się spouchwalać i pewnie dlatego.

    • jejsubiektywnosc
      31/01/2014

      Jeszcze kwestia tego czy taka osoba chce być fajna na siłę, czy ma w sobie coś takiego, co przyciąga ludzi. Ja obecnie mam takiego wykładowcę, nie ma osoby, która by go nie lubiła 🙂

  5. uglywriter
    01/02/2014

    Za to ja miałem zawsze szczęście do nauczycieli, siostra nauczycielka to wiem jak ciężki to bywa zawód.Utrzymuję kontakt do dziś z kilkoma belframi ale z profesorami wszelakim to już mi nie szło tak dobrze.

    • jejsubiektywnosc
      01/02/2014

      im czują się ważniejsi tym mniej ich student obchodzi 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Information

This entry was posted on 30/01/2014 by in Zawsze aktualne and tagged , , , , .

Statystyki

  • 3 119 odwiedzin(y)
%d blogerów lubi to: